Monday, October 5, 2009


Piątek poświęcony był prawdopodobieństwu. I prawdopodobnie dla większości z nas okazało się to trudne.

Odebrałem swoją kartę-legitymację Oxfordzką. Ale Internet i tak nie działa, bo college przetwarza informację o wystawieniu karty…do 48 godzin.

Po wykładzie studenci drugiego roku zrobili nam małe przyjęcie z winem, chipsami i zabawami. Jedna z nich polegała na znalezieniu osób odpowiadających opisowi i w te sposób dowiedziałem się, że dwóch kolegów też przebiegło maraton.

Wieczorem w piwnicy było spotkanie-impreza wszystkich członków Balliol robiących magisterkę lub doktorat. Wśród przeszło 100 osób wyłowiłem Changa – Chińczyka, Emily – Amerykankę, Gawora – Węgra, Simin – Hinduskę, Silwię – Włoszkę oraz mojego „mentora”, którego imienia nie pamiętam.

3 comments:

  1. A gdzie szanowni koledzy biegli swoje 42 km ?

    ReplyDelete
  2. Wojtek, a które to nazwy państw Azji środkowej brzmią tak obco jak imiona nowych osób, które poznajesz? Podaj kilka przykładów ? Pamiętam, że z geografii miałeś 5, a w piwnicy chyba leży jeszcze duża nagroda za twój udział w olimpiadzie geograficznej...

    ReplyDelete