O 11 byłem u dominikanów na mszy po Polsku. Trafił się przyjezdny ksiądz z Jerozolimy, który wyjaśnił przypowieść o bogatym młodzieńcu. Chodzi więc o to, żeby nie przywiązywać się do bogactw. To znaczy, że pieniądze mają służyć nam, a nie my im. Zauważmy jeszcze to, że BOGaty oraz uBOGi mają ten sam rdzeń – Bóg nie zabrania się więc bogacić, nie wolno jednak z tego bogactwa uczynić celu i własnego jarzma.
Popołudniu byłem na chwilę w naszej świetlicy. Wszedłem i ogarnął mnie zachwyt: na kanapach ktoś siedział i wbrew pędzącemu w Oxfordzie czasowi spokojnie czytał, a w tle płynęła muzyka klasyczna. Płynęła prosto ze źródła, strun wiolonczeli i pianina, na których grali Ben i Silja. Ot, w wolnym czasie grali sobie sonatę Griega.
O 18 w niedzielę cały Oxford dzwoni. Rozbrzmiewa w różnych tonach i gamach, bo każdy starszy college ma swoją kaplicę, w której będzie się odbywać evensong, czyli anglikański odpowiednik nieszporów. Każdy college cieszy się też własnych chórem, który w niedziele uroczyście wyśpiewuje hymny podczas nabożeństwa. Cała sprawa evensongów, tak jak jadalni w poszczególnych college’ach, nosi znamiona kolekcjonerstwa. Przede wszystkim: odwiedzić je wszystkie. Następnie: porównać. Omówić. Zobaczyć kaplice, chóry, stroje. Na pierwszy raz udaliśmy się do Christ Church, college’u słynnego nie tylko ze swoich bogactw, ale też z kaplicy, która w istocie nosi miano katedry.
Treść pieśni była bardzo ładna, natomiast anglikańskie gamy i akordy do mnie nie przemawiały. Aaron natomiast bardzo się wzruszył. Nasza wyprawa została nagrodzona pięknym zachodem słońca nad wieżami college’u.
Na kolację robię stir-fry, mały hokus pokus na patelni. Później przychodzi głodny Richard i twierdzi, że super gotuję. Ja twierdzę, że nie, ale on obstaje przy swoim. Kiedy proponuję pół porcji odmawia, bo „nie chce być pijawką”. Po czym odgrzewa sobie pizzę.
Wywód księdza z Jerozolimy jest jedną z podstawowych praktyk w nauczaniu księzy katolickich.I to ich różni od luterańskich."Bóg nie zabrania się bogacic, nie wolno jednak z bogactwa uczynic celu i własnego jarzma", ale zanieść proboszczowi na parafię i ofiarować za Bóg zapłać.
ReplyDeleteJanusz opowiadał jak ponoć Ks. Tischner przygotowywał się kiedyś do kazania po tej Ewangelii. Jeszcze przed, na spotkaniu z dziećmi, zapytał je: kto jest bogaty ? Jedna z dziewczynek odpowiedziała: Bogaty to ten, który wszystko ma tylko dla siebie. Tischner uczynił z tej odpowiedzi główną treść kazania.
ReplyDelete"Ale zawsze w mej pamięci,
ReplyDeleteCo już czasem też coś kręci,
Pozostaną Twoje myśli,
Że bogaci już byliśmy"
a dodatkowo taki fragment wiersza sprzed wielu lat przyszedł mi do głowy w związku z Bogactwem,
pozdrawiam przy okazji JU.
Świetna definicja! Trafia (tak mi się zdaje) w samo sedno!
ReplyDeleteDziadku, ale system finansowania kościoła i parafii, jaki funkcjonuje w Polsce opiera sie na łasce (lub niełasce) parafian. W założeniu parafia jest wspólnotą wiernych, zarówno duchową jak i materialną i dlatego parafianie zobowiązani są ją wspomagać pieniędzmi. Rozwiązanie niemieckie - opodatkowanie parafian i centralna (państwowa) redystrybucja takiego przychodu - wydaje mi się uwłaczać religii, której przesłaniem jest wzajemna miłość i służba. (nie przeczę, że są nadużycia i zniekształcenia w systemie "na tacę", ale uważam go za wlaściwszy).