Tuesday, October 13, 2009

Wtorek


„Crash course” z matematyki prowadzi nas przez powtórkę równań różniczkowych. Trudno jednak powtarzać coś, czego wcześniej się na zna. Dlatego też, kiedy  popołudniu odrabialiśmy zadania z chłopakami z grupy, czułem się jak ranny w walce żołnierz, którego towarzysze niosą na noszach. Szliśmy tak razem 4 godziny, ale dotarliśmy do końca. Całość się jakoś poukładała.

***

Jestem przygotowany na wojnę. Idąc na zakupy, zadzwoniłem do Saszy i okazało się, że on tez wybiera się do sklepu. Mając do dyspozycji samochód i transport pod dom, postanowiłem zrobić zakupy tak, jak lubię: raz, a dobrze. Poza tym przyrządzanie półproduktów jest szybkie i w miarę tanie. Właśnie dlatego nad umywalką stoją puszki z zupami i kurczakiem, obok leżą owoce, w szafie koło swetrów jest kilka kilogramów płatków śniadaniowych, a koszulami kilka paczek makaronu i ryżu. Przynajmniej jedną rzecz mam z głowy do grudnia…

***

Wieczorem znów wszyscy spotykamy się w MCR (Middle Common Room, czyli nasza świetlica). Dzisiaj „pub quiz”, czyli jedna z ulubionych rozrywek Anglików. Pytania dotyczą przede wszystkim Oxfordu i naszego college’u, a składają się z informacji zupełnie niepotrzebnych, ale ciekawych i zaskakujących. Czy wiecie np. że co 100 lat członkowie All Souls college (to ten, do którego należał Leszek Kołakowski) wyruszają na uroczysty obchód po krużgankach w poszukiwaniu gigantycznej kaczki, śpiewając przy tym pieśń na jej cześć? Runda dodatkowa polegała na degustacji whisky i zgadywaniu jej wieku, rejonu pochodzenia w Szkocji i nazwy. Niestety mimo tego, że objechałem rok temu pół Szkocji, niewiele mogłem pomóc…Na koniec odczytano nam 20 różnych „dokonań”, które mieliśmy przypisać różnym osobom z samorządu. Najlepsze: „swoją rozmowę kwalifikacyjną na doktorat w Cambridge odbył w samym tylko kapeluszu…dostał się”.

1 comment:

  1. Ależ szpila z tą rozmową kwalifikacyjną. ;-)

    Swoją drogą miłe to bardzo, że ludzie są nie tylko inteligentni i "ogólnofajni", ale też pomocni.

    ReplyDelete