Saturday, October 3, 2009

Impresje cz.2

Nie trzeba mieszkać w Oxfordzie, żeby mocą wyobraźni poczuć jego atmosferę. Uważne oko wypatrzy wiele szczegółów, które odróżniają to miejsce od innych. Bo i po co komu osobne sklepiki z kałamarzami, szklanymi piórami i ozdobnymi kartami papieru? Albo sklep z ubraniami, gdzie każde nosi na sobie albo logo i nazwę uniwersytetu, albo herb i imię jednego z 37 oxfordzkich college’ów? I do tego sprzedaje białe muszki w trzech różnych wersjach oraz zestawy uroczystych ubiorów – czarnych kapot i kwadratowych kapeluszy? A do czego te rzędami wbite w chodnik grube metalowe rury w kształcie odwróconego „U”? I jeszcze te stare zamczyska, gotyckie gmachy wzniesione z piaskowca, z uchylonymi lekko masywnymi, okutymi stalą wrotami, za którymi wejścia pilnuje stróż…to wszystko to tylko drobne poszlaki, strzępki wrażeń, które pozostają temu, kto choć przez jeden dzień przyglądałby się życiu tętniącemu na ulicach Oxfordu. A przecież prawdziwe tajemnice i tradycje kryją się dopiero za murami college’ów…

2 comments:

  1. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  2. "Bo i po co komu osobne sklepiki z kałamarzami, szklanymi piórami i ozdobnymi kartami papieru?".

    Jak to po co? O ulicy Pokątnej-ś nie czytał? ;-)

    ReplyDelete