Przechadzałem się ulicami Oxfordu, rozświetlonymi popołudniowym słońcem. Ostatni raz czułem się tak w Granadzie – wszystko mnie zachwycało, każdy budynek, każda ulica, każdy człowiek. Wędrowałem bez celu i rozglądałem, jak ktoś, kto wszystko widzi po raz pierwszy (a przecież byłem już z wizytą w Oxfordzie pół roku temu). Trudno nazwać to co czułem, to trwanie w zachwycie, rozsmakowywanie się w tym ulotnym momencie, kiedy zachodzące słońce ostatkiem sił obrzuca wszystko złotym płaszczem, a żółty piaskowiec, z którego wzniesione są mury tych bastionów wiedzy jaśnieje wewnętrznym blaskiem, mocą swojej niezwykłej przeszłości. Wychodząc z Holywell Street na Broad Street, widzę ciągnące się po jednej stronie majestatyczne fasady Trinity i Balliol College, po drugiej zaś charakterystyczna biała wieżyczka Bodleian Library, przysłonięta częściowo gmachami Clarendon Building i Sheldonian Theatre. Ile tu historii, żywej historii nieprzerwanej tragedią wojen, nie skażonej śladami zniszczeń czy wpływów obcych mocy. Idąc dalej Broad Street, zobaczyłem na wystawie jednej z księgarni nową książkę Dawkinsa. Książka wprawdzie wszędzie ta sama, ale tylko tutaj może się okazać, że autor siedzi w pubie 2 ulice dalej…
Czy to rzeczywista atmosfera tego niewielkiego miasta tak mnie urzekła? W Toskanii, gdzie właściwie wszędzie i bez przygotowania można by kręcić filmy o średniowieczu, nie czułem takiego „klimatu”. Czyżby więc była to legenda, jaką owiane jest to miejsce, nawet jeśli w większości powtarzana przez tych, którzy nigdy w nim nie byli? Chyba nie. Myślę, że najbardziej urzekło mnie to, że teraz to miasto, widoki, atmosfera są w jakiejś mikroskopijnej cząstce moje, że w ogóle mam do nich prawo, które szczęśliwie przypadło mi w udziale, prawo, by móc to miejsce przez jakiś czas nazywać swoim. Chciałoby się rzec: „trwaj chwilo, jesteś piękna!”.
zaproś Maćka do Poznania,chętnie posłuchamy prawdziwej intonacji brytyjskiego angielskiego. ciekawe z jakiego podręcznika się uczył ? Alexander cz II?
ReplyDeletesam tez już nie pamiętam co oznacza D ? - może się już nie przyda...
"żywej historii nieprzerwanej tragedią wojen".
ReplyDeleteI tutaj znowu się odzywa ten ból: ile myśmy w Polsce stracili przez drugą wojnę światową...