Wednesday, October 28, 2009

Balliol vs Trinity

Jak świat światem, tak się przedziwnie układały dzieje ludzkości, że sąsiednie narody lub plemiona nie pozostawały wobec siebie obojętne. Nierzadko łączyły je więzy sojuszu, relacje budowane na pokojowym współegzystowaniu. Równie często jednak dzieliła je wojna lub, przynajmniej, oficjalna wrogość i nienawiść.

Nie inaczej jest w Oxfordzie. Jedno spojrzenie na mapę centrum miasta może nam powiedzieć więcej, niż książki opisujące uniwersytet i lokalną społeczność studentów.

http://www.ox.ac.uk/visitors_friends/maps_and_directions/colleges_and_halls.html

Tak więc Brasenose i Lincoln pozostają w stanie wojny, Exeter i Jesus wzajemnie się nie znoszą, a mój college, Balliol, ma za miedzą śmiertelnego wroga, czyli Trinity. Czym się to objawia? Dla przykładu: ktoś z Lincoln na początku tego roku wystawił Brasenose…na EBayu; oferta sięgnęła 10 milionów funtów (http://www.lincoln.ox.ac.uk/content/view/553/33/). W przypadku Balliol i Trinity topór wojenny wykopany został dużo wcześniej, bo już w 1890, kiedy to ówcześni studenci mojego college’u napisali piosenkę o naszych sąsiadach. Podsumowując, wyraża ona myśl: „Na pohybel Trinity!”. Co roku pod koniec listopada jest ona tradycyjnie odśpiewywana przez wszystkich studentów pod murami twierdzy naszych wrogów.

Wyłączając współzawodnictwo sekcji sportowych (zwłaszcza wioślarstwa, które jest punktem honoru każdego college’u), wzajemne animozje mają subtelniejszy, bardziej pozytywny charakter. Główną bronią jest tutaj porównanie. Na czym to polega? Otóż większość starszych college’ów posiada własną kaplicę, jadalnię (chociaz refektarz byłby bardziej odpowiednim słowem) i bibliotekę. Oraz, naturalnie, sam gmach college’u. Niezaspokojona ciekawość i skryte pragnienie utwierdzania się w przekonaniu, że „mój college jest najlepszy” każe nam się wzajemnie odwiedzać, zapraszać na obiady, oprowadzać, pokazywać biblioteki i kaplice oraz opowiadać o wszystkich niezwykłościach, które czynią właśnie nasz, a nie inny college, wyjątkowym. Oczywiście największy prestiż dotyczy wieku, a Balliol, jak zgodnie twierdzą wszyscy Balliolczycy, jest niewątpliwie najstarszy.

Mam nadzieję, że ten przydługi wstęp pozwoli lepiej zrozumieć co następuje: Stephanos wziął nas dziś na obiad do siebie, do Trinity, i bez cienia wątpliwości mogę stwierdzić, że nasza jadalnia jest większa i piękniejsza!

4 comments:

  1. Ciekawe formy wrogości. Oby wszyscy np. w Polsce przejawiali ją w takiej formie.Walka przy pomocy piosenki jest wspaniała.

    ReplyDelete
  2. W świetle takiej rywalizacji między college'ami ciekawe jak wystawiana jest wspólna reprezentacja Oxfordu na słynne regaty z Cambridge ? Jedno miejsce, jedno wiosło dla jednego college'u?

    ReplyDelete
  3. moze w końcu uda mi sie coś dodać.Powoli czuję ze utożsamiasz się z miejscen i grupą.

    ReplyDelete
  4. "Powoli czuję ze utożsamiasz się z miejscen i grupą".

    O, to, to. :-)

    ReplyDelete