Brooks, Amerykanka z naszego korytarza, jest chora. Jakiś wirus ją powalił i przykuł do łóżka. Brookes ma jeszcze na tyle sił, żeby nas słuchać, śmiać się i opowiadać. To jednak nie jest dziwne.
Dziwny jest stół, który pojawił się dziś przed jej drzwiami. Dziwne są przedmioty, które na nim się znajdują. Dziwna jest nieco pudełko z lateksowymi rękawiczkami, dziwne bardziej wielkie białe wiadro z jednorazowymi nawilżonymi chusteczkami i duży dozownik płynu dezynfekującego. Zupełnie przedziwne są natomiast wielka szpula plastiku, na którą nawinięte są jednorazowe foliowe fartuchy oraz kartonik z maseczkami na usta, przypominającymi „Na dobre i na złe” czy „Doktora House’a”. Obrazu dopełnia jaskrawożółta torba.
Pierwsza myśl: coś jest na rzeczy, szykuje się bal w tematyce szpitala, będą się przebierać za pielęgniarki i lekarzy…nagle pojawiają się Fred i Corinna, inni sąsiedzi z korytarza, wręczają mi bez słowa aparat i zaczynają się przebierać! Trudno mi opowiedzieć, jak wyglądali, odziani w gumę i folię na dłoniach, korpusie i twarzy, dlatego jutro zamieszczę ich zdjęcia. Ale tak przygotowani, z poważnymi minami wkroczyli do pokoju Brooks. Wchodzę za nimi, czuję, że to przecież jakiś lepszy żart, zaplanowana akcja, będzie okazja, żeby się pośmiać i zrobić ciekawe zdjęcia. A tu…Brooks wygląda spod kołdry i wita nas słabym głosem.
Epilog: Anglicy w swojej przezorności dali nam tyle środków dezynfekcyjnych i ochronnych, że cały nasz korytarz mógłby się wykąpać w szambie, a zaraz potem pójść na uroczysty obiad. Z jednej strony to doskonale racjonalne, żeby zapobiegać rozprzestrzenianiu się wirusa, z drugiej…nadal Dziwny Stół wymyka się mojemu postrzeganiu świata.
"Jakiś wirus" – skąd ja to znam.
ReplyDelete"Dziwne bardziej" – hmm, "dziwniejsze"? :)
"Doskonale racjonalne" – wygląda na to, że Anglia jest dobrym miejscem, aby studiować ekonomię. ;-)
Coś mi sie nie zgadza. Gdyby przywołać racjonalne powody nieodśnieżania w Anglii - lepiej nie, bo jeśli ktoś się przewróci, to może oskarżyć właściciela o niedokładne usunięcie śniegu - to cała ta akcja dezynfekcyjna nie ma sensu. Jeżeli ktoś jeszcze zachoruje, to znaczy, że podjęte srodki zapobiegawcze okazały się niewystarczające.I do sądu z Balliol College. Może na stole położono za mało chusteczek?
ReplyDeletePS Nadal najlepiej działa zapobieganie - forma z ubr działa skuteczniej niż czosnek i mleko z miodem. Jedyna rzecz, która jest potrzebna od czasu do czasu ( raz w tygodniu ) to porządna siekiera do wycięcia przerębla.
Jeżeli jest z Ameryki to z pewnością zaszczepiła sie przeciwko jakiejś odmianie grypy-może świńskiej, a jest to najlepsza droga do utraty odporności ku uciesze pewnych koncernów. Też pomyślałem o tym, że powinieneś ją namówić na metody leczenia księdza Sebastiana Kneippa.
ReplyDeleteWojtek, Wujek tylko wraca do marzeń, bo kiedyś w ogrodzie oblał się trochę wodą z węża i udaje morsa.
ReplyDeleteZgadzam się z Tomkiem, ale co zrobić - gdzie ja tu znajdę przerębel żeby hartować sąsiadów? Najbliższy lód w lodówce, a potem dopiero na północy Szkocji...
ReplyDelete