Pokój Niebieski w Starym Pałacu, siedzibie oxfordzkiego duszpasterstwa, pęka w szwach. Siedzę ściśnięty na podłodze, a dwa metry przede mną, na fotelu przed kominkiem, wygodnie rozparł się generał. Założył nogę na nogę, rozejrzał spokojnie po zebranych, zerknął na trzymaną w ręku czerwoną teczkę i rozpoczął.
„Stoją przed nami dwie drogi: pierwsza, powrót do getta, nie jest realna. Jeśli wszyscy zamknęlibyśmy się w zakonach, to odcięlibyśmy się od świata i zniknęli. Druga, asymilacja, też do nikąd nie prowadzi: jeśli będziemy przytakiwać wszystkiemu, co nas otacza, czasem tylko nieśmiało wtrącając nasze przekonania, to wszystko się rozpłynie. To napięcie między jest szczególnie wyraźne u Żydów: od wieków zmagają się z pytaniem, którą drogą mają kroczyć. Jonatan Sachs, główny Rabbi Korony Brytyjskiej, zadaje w swojej książce pytanie: „czy powinniśmy mieć Żydowskie wnuki?”.
Spokój generała mocno kontrastował ze skupieniem, które zmieniało twarze słuchaczy w maski powagi. W powietrzu unosiło się napięcie pomiędzy wagą jego słów a lekkim tonem, który im nadawał.
„Musimy stworzyć otwartą, żywą kulturę, która będzie w dynamicznej interakcji ze światem. Która będzie otwarta wobec tego, czym sama nie jest. Stwierdzenie, iż „potrzebujemy najpierw oświadczenia naszego stanowiska, a dopiero potem dialogu” to fałszywa dychotomia. Prawdziwy dialog zakłada bowiem otwartość na stanowisko drugiej strony, otwartość na możliwość przemiany: pierwszym, który musi się nawrócić, jestem ja sam.”
Ciekawe słowa. Przez myśl przeszedł mi Tischner ze swoją filozofią dialogu i przedstawienia teatralnego, gdzie na scenie następuje Spotkanie. W tym tonie wypowiadał się też Karl Rachner, podobnie pisał Rosenzweig w „Gwiedźie Zbawienia”. A teraz taka „zachęta do otwartości” przychodzi ze strony byłego generała zakonu dominikanów. Ciekawe to tym bardziej, że Rahner nie do końca zgadza się z Neotomizmem, za którym dominikanie (ogólnie rzecz ujmując) stoją murem.
„Chesterton mówił o „nieustającej przygodzie ortodoksji”. Doktryna Świętej Trójcy, którą większość chrześcijan zwykło uważać za abstrakt, jakąś niebiańską matematykę, jest de facto fundamentem nasze wiary, przekłada się na wszystkie aspekty naszego życia. Bez tego pojęcia Bóg mógłby darzyć nas co najwyżej takim szacunkiem, jakim my darzymy naszego psa (warto tu zaznaczyć – dodał z lekkim uśmieszkiem - że wielu Anglików ceni swoje psy bardziej od swoich partnerów…). Ale zamiast tego mamy Ojca, który jest w nieustannym dialogu z Synem, dialogu miłości, którym jest właśnie Duch Święty. W Biblii dialog Boga z człowiekiem pojawia się nieustannie: Jezus rozmawia z każdym, nawet grzesznikiem, nie mówi prostytutce: „popraw się i przyjdź za tydzień”, przyjmuje wszystkich: chorych, wykluczonych, celników (to odpowiednik dzisiejszych bankierów). Zawsze był tam dialog. Nawet św. Dominik założył swój zakon…w pubie!”
„Ale prawdziwy dialog może rozgrywać się tylko między ludźmi otwartymi na słowa drugiej strony, między przyjaciółmi. Jezus, kiedy przekazywał im Nowe Przykazanie, nazwał Apostołów „przyjaciółmi”. My też musimy pozostawać w przyjaźni z tymi, z którymi toczymy dialog, bo tylko wtedy będziemy mogli znaleźć takie słowa, które będą jednocześnie wierne tradycji i rzucą nowe światło na rozważane zagadnienie.”
„Jeszcze krótko powiem o moralności. Wydaje się powszechne uważać, że być Chrześcijaninem znaczy tyle, co być posłusznym Magisterium Kościoła i przestrzegać 10 przykazań. Bertrand Russel mówił, że 10 przykazań powinno być jak pytania egzaminacyjne: piszący nie powinni odpowiadać na więcej niż sześć…Ale tradycyjnie moralność oznaczała nie to, co wolno i czego nie wolno, ale to, do czego jesteśmy powołani, oznaczała rozwój cnót.”
Chyba muszę przeczytać raz jeszcze, aby sensownie to skomentować. Dobrze, że to nie było po angielsku...
ReplyDeleteNa początku myślałem, że to generał wojskowy, skojarzył mi się nawet Wojciech Jaruzelski, tylko reszta tytułu do niego nie za bardzo pasowała. ;-)
ReplyDeleteJeżeli istota moralności i byciem chrześcjaninem znaczy tyle, co być posłusznym Magisterium Kościóła i przestrzegać 10 przykazań ... a przede wszystkim przekazywać księżom majątki i kasę to znaczy, że jest to religia niewolników.Czy to nie strata czasu słuchać tak doktrynalnych wywodów ???
ReplyDeleteStaszek, jak zdrowie ? Czy zobaczymy się w O.?
ReplyDeleteNiestety nie.
ReplyDeleteGenerał mówi pewnie tak żeby nikt nie zrozumiał, bo sam nie wie o czym prawi. Zgadzamy się z dziadkiem Fredem i mamy nadzieję, że ten wykład był bezpłatny i Generał nie zażądał pieniędzy przed wyjściem obecnych. Nasz ojciec Tadeusz przynajmniej jasno mówi czego oczekuje od wiernych.
ReplyDeleteOd razu widać kto jest najbliżej Torunia.
ReplyDelete