Tuesday, November 10, 2009

Jeffrey Sachs a sprawa polska

- Witam, nazywam się Wojtek i studiuję ekonomię. Widziałem Pana w jednym z odcinków serialu Commanding Heigths, gdzie opowiadał Pan o swojej wizycie w Polsce w 1989 roku i współtworzeniu planu gospodarczego. Czy to prawda, że ten plan powstał „w jedną noc”?

Jeffrey Sachs ścisnął mocno, po Amerykańsku, moją dłoń i uśmiechnął się lekko. Okazało się, że ów plan istotnie powstał w jedną noc – na papierze. W obłokach dymu, przy pomarańczowym świetle żarówki, Jacek Kuroń i Jeffrey Sachs spisywali plan transformacji polskiej gospodarki, który potem, w niemal niezmienionej formie, wdrażał w życie Leszek Balcerowicz. Obrady i dyskusje trwały jednak znacznie dłużej, bo profesor Sachs gościł w Polsce od 4 kwietnia do 5 czerwca.

- A jak, pana zdaniem, można ocenić nasze przemiany gospodarcze z perspektywy 20 lat?

Ocena Jeffa Sachsa była jednoznaczna – reformy zostały wdrożone skutecznie, a gospodarka poddana „terapii szokowej” (której Sachs był wtedy gorącym zwolennikiem) przyniosła pożądane skutki. Gwałtowne wejście w kapitalizm było niespodziewaną, ale pozytywną zmianą. Pozytywną, bo skończyć się to mogło zapaścią ekonomiczną, wkroczeniem Armii Czerwonej albo rewolucją.


Jeffrey Sachs

Ktoś zapyta jednak – jaki jest sens pytać autora o powodzenie swojego dzieła? Ojca reformy o stan jego dziecka, gospodarki? Do dzisiaj nie słabnie rzesza tych, którzy uznają Balcerowicza nie za bohatera okresu transformacji, ale winowajcę, któremu przypisać można bardzo wiele – od bezrobocia i rozwarstwienia społecznego po spiskowanie z wielkimi finansistami ze Stanów Zjednoczonych (bardzo konkretne zarzuty znajdziecie np. tutaj: http://naparkiecie.pl/ftopic11959.html). Sprawę pogarsza jeszcze bardziej obecny kryzys, poprzez który na jaw wychodzą błędy gospodarcze ostatniego ćwierćwiecza. Dawny fundamentalista rynkowy teraz apeluje o interwencje państwa i społeczny aspekt ekonomii, podczas gdy ostatnie 2 dekady upłynęły mu na reformowaniu wschodzących gospodarek pogrążonych w kryzysie. „Zniesienie barier hamujących rozwój I separujących Polskę było oczywiste. Prywatyzacja była oczywista. Ale za tym powinien iść program pomocy, wyrównywania szans, spójności społecznej”. Jeffrey Sachs się „nawrócił”, Balcerowicz zaś nadal pozostaje na swoim stanowisku. Abstrahując od ekonomii, warto zaznaczyć, że ocenianie decyzji sprzed 20 lat przez pryzmat dzisiejszej wiedzy ekonomicznej, wszystkich zmian i błędów, które wzbogaciły rozumienie mechanizmów gospodarczych i wreszcie informacji wydaje się być niesprawiedliwe. Jak mówi sam Jeff Sachs: ”Szok – zmiana systemu, nowe wyzwania, nowe możliwości – wymuszał uproszczenie debaty. Gdy wszystko się waliło, nie było czasu na niuanse i rozważania. Trzeba było działać według prostych schematów’.

Jeszcze trzeci głos w tej dyskusji: badania empiryczne. Analiza wskaźników ekonomicznych w kontekście sposobu przeprowadzenia reformy dawała jasną odpowiedź – Polska przoduje wśród krajów postkomunistycznych, właśnie ze względu na „terapię szokową”.

Zdrowy rozsądek podpowiada jeszcze, że być może ocenę transformacji powinno się dokonywać nie tylko w odniesieniu do innych państw, gdzie reformy mogły pójść jeszcze gorzej, ale w duchu „co można było zrobić lepiej”…

Są wśród Was ci, którzy 20 lat temu wchodzili w świat biznesu – napiszcie proszę, jakie jest Wasze zdanie na ten temat!

--------------------------------------------------

Wspomniane odcinki znajdziecie tutaj:
(cała seria jest świetnie zrobiona, przyjemna i przystępna w odbiorze, ale naznaczona kapitalistyczną supremacją)

Cytaty na podstawie wywiadu Jacka Żakowskiego i mojej rozmowy z Jeffrey’em Sachsem. 

11 comments:

  1. W 1989 założyłem z kolegą sp. z o.o. O Naiwności i Niewiedzo. Gdyby wtedy był internet...
    Co stało się z wymarzonymi zawodami lat 80-tych. Dla przykładu wymienię sprzedawczynię ze sklepu mięsnego, taksówkarza czy marynarza.

    ReplyDelete
  2. Kurcze.
    Trochę mniej niż 20 lat temu to ja wchodziłem na świat. Ten szeroko rozumiany, otaczający. Z tego powodu raczej nie pomogę :).

    ReplyDelete
  3. Po pierwsze, witamy na forum kolejnego komentatora wieści ważnych i ciekawych, prosto z XIII wiecznego college'u. Prosimy o publiczne zestawienie podatków zapłaconych przez pierwsze 10 lat działalności powyższej sp. zo.o.
    Po drugie, może to dobrze, iż Sachs przekonał Balcerowiczai terapia była wówczas tak radykalna, gdyż - jak pokazuje późniejsze doświadczenie polskiej demokracji - dziś mniej trudne reformy rozmydlają się w mętnej wodzie partyjnych interesów, komisyjnych oskarżeń, związkowych demonstracji i zgniłych kompromisów.I nawet jeżeli dziś Sachs się nawrócił, to trudno wyobrazic sobie tak ważne reformy, na których wszyscy tylko zyskają.Ceną zawsze będzie niezadowolenie przegranych.Pytanie: ilu byłoby przegranych gdybyśmy nadal stali w kolejkach, a wygraną byłaby Maćka znajoma - sprzedawczyni ze sklepu mięsnego i taksówkarz
    Po trzecie, poprzeczka jest już dość wysoko, czekamy na kolejny blog, może po rozmowie z jakims Noblistą...?

    ReplyDelete
  4. Nie jestem Noblistą, ale na podstawie doświadczeń życiowych w PRL uważam terapię profesorów Sachsa i Balcerowicza, zwaną szokową za ważny czynnik zmian i postepu. Reformę tą cenię wyżej od reformy walutowej Wł. Grabskiego w 1924 roku,bo i ona miała charakter "szokowy". Jest udowodnione naukowo, że każda działalność przedsiębiorstw państwowych jest o 30-40% droższa od prywatnych. Po co więc dopłacać z naszych podatków do zapijaczonych i złodziejskich PGR-ów,niewydajnych kopań węgla, czy przestarzałego hutnictwa. a także rozgrabianych przez polityków oraz ich rodziny i znajomych przedsiębiorstw państwowych.Postępu gospodarczego nie gwarantuje wiekszość polityków, ulegający presji szabrowników ze związkow zawodowych.

    ReplyDelete
  5. Hmm... a co ze słynną ustawą Wilczka? Chronologicznie była przed planem Balcerowicza, a dawała naprawdę dużą swobodę w porównaniu z planem B. czy współczesnością. Zastanawiam się również, czy prócz Sachsa ktoś jeszcze nie był proponowany Solidarności (M. Friedman?).

    ReplyDelete
  6. A, no i gratulacje, że mogłeś sobie tak pogadać z Sachsem :).

    ReplyDelete
  7. Szkoda, że Darek zgubił tekst, bo napisał całą stronę. Mimo instrukcji komentowanie bloga nie jest wcale takie łatwe. Ale ma rację - to musiał być Jacek Kuroń, legenda Solidarności, a nie Maciej Kuroń, jego syn i słynny kucharz IIIRP.

    ReplyDelete
  8. spróbuję wysłać komentarz jeszcze raz następnym razem

    ReplyDelete
  9. Dziękuję za poprawkę! Oczywiście że Jacek Kuroń...

    ReplyDelete
  10. "A co można było zrobić lepiej ?" - pewnie wiele rzeczy. Są głosy, że szybsza i bardziej odważna prywatyzacja wielu państwowych gigantów uwolniłaby je od monstrualnych kosztów, zwiększyła konkurencyjność i zmieniła ich status jako przechowalni dla działaczy partii rządzącej. Inni twierdzą, że wyprzedaż sektora bakowego była niepotrzebna, bo PKO BP nadal żyje i ma się całkiem dobrze. Z kolei W Czechach wielkie PGRy podobno zostały i odnalazły się na konkurencyjnym " wolnym rynku " dając pracę tysiącom ludzi na wsi, kiedy w Polsce upadłe państwowe PGRy wygenerowały pustkę, bezrobocie, migrację ze wsi i pustoszenie prowincji, potęgując biedę i dystans do cywilizacji. Ale całkowitego bezrobocia w skali kraju nie dało się zlikwidować w żadnym kraju. Czy opiekuńczy model szwedzki był możliwy ? - w idei tak, ale nie w Polsce 20 lat temu - kraju, który był finansowym bankrutem.

    ReplyDelete
  11. Parę lat temu oglądałem w tv dyskusję mądrych profesorów, finansistów i dziennikarzy na temat polskiej transformacji. Brał w niej udział również prof. Balcerowicz. Wygłaszano bardzo mądre tezy, co można było lepiej zrobić, a co gorzej, co nie wyszło i co nam już nie wyjdzie. Dyskusję podsumowywał prof. Balcerowicz, który na zakończenie powiedział moim zdaniem święte słowa: „nie da się żyć w kapitalizmie, a pracować w socjalizmie, tego po prostu nie da się zrobić”. Dwadzieścia lat temu właśnie tak się prawie wszystkim wydawało, że robota zostanie taka socjalistyczna od 8,00 do 16.00, a dobrobyt będzie jak w przysłowiowej Ameryce. Z perspektywy lat widać, że największa transformacja (która jeszcze trwa i prawdopodobnie jeszcze potrwa następne 20 lat) to właśnie transformacja mentalna. Nagle z dnia na dzień okazało się (o zgrozo), że dobrobyt bierze się z ciężkiej pracy, a nie z chciejstwa. Niektórzy do dzisiaj nie są w stanie tego zrozumieć. Stąd mamy „wspaniale prosperujące” stocznie, kopalnie, Cegielskiego, PKP, Pocztę Polską, itd. No i zapomniał bym – związki zawodowe w ilości godnej wpisu do księgi Guinnessa, które już same nie wiedzą z kim, z czym i o co mają walczyć.
    Wojtku, gratuluję uczelni, bardzo fajnego bloga no i kontaktów z naprawdę najlepszymi wykładowcami.

    ReplyDelete