Tuesday, March 2, 2010

Tajski Wieczór




Długi dzień. Zacząłem go wcześnie od biegu. Chciałem na skróty wbiec na Headington Hill, ale przedzierając się przez krzaki trafiłem na rzekę, która pokrzyżowała mi plany. Przemieszczając się wzdłuż brzegu w poszukiwaniu mostu, dotarłem na niewielką polankę, której jedynymi mieszkańcami były malutkie pierwiosnki nieśmiało wyglądające ponad dywan zielonej trawy. Tak mi się wydawało, dopóki nie zauważyłem znaku z tablicą, stojącego nieopodal: „Ostrzegamy, że ta ścieżka kończy się za 100m. College Metron.”. Anglia ciągle potrafi mnie zadziwić…


Na placu przed centrum handlowym protest: Thirst Lodge, lokalny klub, znów (tak jak rok temu) uzyskało pozwolenie na lap dancing. Znów (tak jak rok temu), studenci i mieszkańcy chcą temu zapobiec. Wypowiadają się przedstawicielki samorządu, imam, przedstawiciel chrześcijan i jakiś lokalny radny. Najbardziej do rzeczy mówi z chrześcijanin, rzeczowo, ale zajmuje konkretne stanowisko: że przecież taniec erotyczny to nie usługa która jest celem sama w sobie, ale raczej początkiem czegoś więcej. Że kobieta jest całkowicie przedmiotem męskiej przyjemności, niczym więcej niż instrumentem. I że takie traktowanie jest poniżej jej godności. Rozejrzałem się – wiele zgromadzonych kobiet potakiwało z zaciśniętymi ustami. Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć (jedno z nich trafiło później na drugą stronę gazety) żeby uwiecznić ten krótki moment społecznego sprzeciwu, gdzie (jak rzadko kiedy w historii tego miasta) studenci i mieszkańcy mówią jednym głosem.


Tortilla – co za porażka. Igor zawalił, bo nie dodał oliwy do smażenia ziemniaków…które potem i tak jedliśmy pół-surowe. Po 2 godzinach udało się zrobić drugą, już pod moim nadzorem, i wyszła nawet znośnie. Ale daleko do akceptacji.


Fajnie móc fotografią zarobić chociaż na porządne jedzenie. Zwłaszcza, jeśli to jedzenie z Tajlandii. Kosztując wyśmienitego zielonego curry, tajskiego narodowego specjału, oglądaliśmy (ja jak zwykle przez wizjer aparatu) tradycyjne tajskie występy: sztuki walki oraz tańce ludowe. Żeby codziennie trafiała się taka okazja! 






4 comments:

  1. Jak mówi Fabio: Olive oil. It's crutial. I think that it is the secret of the italian cuisine.

    ReplyDelete
  2. Widzę, że dobry aparat w Oxfordzie może znaczyć więcej niż uniwersalny klucz otwierający różne zamki.
    A moz tam można też studiować fotografię na pół etatu... ?

    ReplyDelete
  3. Czy można zarobić tylko na tajskie, nawet porządne, jedzenie czy może też coś więcej, co po wpływie na konto pozwoli kupić sobie jeszcze jeden obiad ?

    ReplyDelete
  4. Ale przeciez naszemu studentowi porządny obiad wystarcza na dłużej niz jeden dzień, więc jestem przekonana, ze spokojnie zarobi na jedzenie i coś jeszcze. ale może warto jeszcze zainwesćowaćżw sprzęt fotograficzny?

    ReplyDelete