Tuesday, March 2, 2010

Zdjęcie grupowe

Z książek fotograficznych i doświadczenia płynie to samo przesłanie. Pozowanie jest ważne. Na zdjęciu, tak jak na obrazie, ciało: twarz, kończyny, balans, perspektywa i kąt względem obiektywu, słowem wszystko jest częścią kompozycji. Naturalna pozycja w rzeczywistości może wypaść (i często wypada) bardzo sztucznie. Starannie zaplanowana i upozowana postawa może dać (i zwykle daje) naturalne i spontaniczne zdjęcie. Tak to już jest.

Pozowaniu poświęcone są całe książki, całe kursy i szkoły istnieją w tym celu, żeby uczyć modelki „naturalnego” (przed kamerą, obiektywem lub widownią) kroku, wyprostowanej postawy albo scenicznego uśmiechu. Jeśli więc tyle wagi przywiązuje się do pojedynczej osoby na zdjęciu, to cóż powiedzieć o zdjęciach grupowych!

Z jednej strony stoi przed nami zadanie iście karkołomne – mieć na uwadze dynamiczną kompozycję kilkudziesięciu zmieniających się stale kształtów, obserwować napięcie kształtów, jakie się między nimi tworzy i czekać na decydujący moment. Najczęściej wybiera się wtedy dwie lub trzy niewielkie podgrupy i czeka na ciekawą interakcję w ich obrębie. Podobnie w przypadku malarstwa: „Bitwa pod Grunwaldem” Matejki jest tego dobrym przykładem. Jeszcze lepszym zaś: „Wojna postu z karnawałem” Breugla (z doskonałym komentarzem piosenki Jacka Kaczmarskiego: http://szala.eu/www/gallery2/main.php?g2_itemId=2528)

Z drugiej strony można też kompozycję wielkiej grupy wymusić. Zdjęcia klasowe w równych rzędach na schodach szkolnych, zdjęcia rodzinne, zdjęcia zespołów na okładkach ich nowych albumów…Wszędzie kompozycji nadane jest konkretne znaczenie: jedność, bliska więź, hierarchia…ale taki zabieg wymaga czasu i cierpliwości. Co zrobić, gdy ma się 10 minut na zrobienie grupowego zdjęcia całego rocznika ekonomistów?

Wczoraj przeszedłem się po piętrach wydziału, szukając ciekawych ujęć. Znalazłem trzy, które zapowiadały się obiecująco. Wydawało mi się więc, że zaplanowałem wszystko: znałem teren, znałem swój sprzęt, znałem siebie. Zapomniałem o najważniejszym: że to nie ja będę robił zdjęcia…

Nawet przy najprostszym zdjęciu czynnik ludzki odgrywa rolę. Kolega, którego naprędce znaleźliśmy, który obznajomiony był z fotografią na tyle, że nie pytał „gdzie się naciska”. Stworzył coś nieco innego od mojej wizji. Ale nie narzekam – i tak będzie miła pamiątka:




2 comments:

  1. Dzisiaj bardzo obszerny, ale ciekawy zestaw przeżyć i wrażen. Czytamy z babcią z dużym zainteresowaniem

    ReplyDelete
  2. Chyba tylko to ostatnie zdjęcie okręsliłbym mianem: fajne. Po prostu normalne. Te dwa poprzednie wydają mi się zbyt sztuczne lub za bardzo upozowane czy nienaturalne. Może to sprawa miejsca, może pozowania. Ale chyba coś w tym jest, że to nie własiciel naciskał migawkę tego aparatu...

    ReplyDelete