Długi dzień. Zacząłem go wcześnie od biegu. Chciałem na skróty wbiec na Headington Hill, ale przedzierając się przez krzaki trafiłem na rzekę, która pokrzyżowała mi plany. Przemieszczając się wzdłuż brzegu w poszukiwaniu mostu, dotarłem na niewielką polankę, której jedynymi mieszkańcami były malutkie pierwiosnki nieśmiało wyglądające ponad dywan zielonej trawy. Tak mi się wydawało, dopóki nie zauważyłem znaku z tablicą, stojącego nieopodal: „Ostrzegamy, że ta ścieżka kończy się za 100m. College Metron.”. Anglia ciągle potrafi mnie zadziwić…
Na placu przed centrum handlowym protest: Thirst Lodge, lokalny klub, znów (tak jak rok temu) uzyskało pozwolenie na lap dancing. Znów (tak jak rok temu), studenci i mieszkańcy chcą temu zapobiec. Wypowiadają się przedstawicielki samorządu, imam, przedstawiciel chrześcijan i jakiś lokalny radny. Najbardziej do rzeczy mówi z chrześcijanin, rzeczowo, ale zajmuje konkretne stanowisko: że przecież taniec erotyczny to nie usługa która jest celem sama w sobie, ale raczej początkiem czegoś więcej. Że kobieta jest całkowicie przedmiotem męskiej przyjemności, niczym więcej niż instrumentem. I że takie traktowanie jest poniżej jej godności. Rozejrzałem się – wiele zgromadzonych kobiet potakiwało z zaciśniętymi ustami. Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć (jedno z nich trafiło później na drugą stronę gazety) żeby uwiecznić ten krótki moment społecznego sprzeciwu, gdzie (jak rzadko kiedy w historii tego miasta) studenci i mieszkańcy mówią jednym głosem.
Tortilla – co za porażka. Igor zawalił, bo nie dodał oliwy do smażenia ziemniaków…które potem i tak jedliśmy pół-surowe. Po 2 godzinach udało się zrobić drugą, już pod moim nadzorem, i wyszła nawet znośnie. Ale daleko do akceptacji.
Fajnie móc fotografią zarobić chociaż na porządne jedzenie. Zwłaszcza, jeśli to jedzenie z Tajlandii. Kosztując wyśmienitego zielonego curry, tajskiego narodowego specjału, oglądaliśmy (ja jak zwykle przez wizjer aparatu) tradycyjne tajskie występy: sztuki walki oraz tańce ludowe. Żeby codziennie trafiała się taka okazja!
Jak mówi Fabio: Olive oil. It's crutial. I think that it is the secret of the italian cuisine.
ReplyDeleteWidzę, że dobry aparat w Oxfordzie może znaczyć więcej niż uniwersalny klucz otwierający różne zamki.
ReplyDeleteA moz tam można też studiować fotografię na pół etatu... ?
Czy można zarobić tylko na tajskie, nawet porządne, jedzenie czy może też coś więcej, co po wpływie na konto pozwoli kupić sobie jeszcze jeden obiad ?
ReplyDeleteAle przeciez naszemu studentowi porządny obiad wystarcza na dłużej niz jeden dzień, więc jestem przekonana, ze spokojnie zarobi na jedzenie i coś jeszcze. ale może warto jeszcze zainwesćowaćżw sprzęt fotograficzny?
ReplyDelete