Magdalene mianowało szeryfa:
Matthew Shribner, 3 rok chemii, został mianowany szeryfem. Ma za zadanie złapać anonimowego sprawcę kawałów, kryjącego się pod pseudonimem „Jana Woźnego”.
„Jan Woźny” ma na sumieniu działania takie jak: dzwonienie pod różne numery pokoi i wzywanie studentów, by natychmiast zgłosili się do woźnego; odwracanie mebli do góry nogami w pokojach studenckich i zostawianie karteczek z wiadomością: „Jan Woźny cię obserwuje”.
Harry Maltby, student drugiego roku PPE, przyznał, że całą sprawę spowija nimb strachu. „Ten Jan Woźny to nie żaden mit. Za każdym razem, kiedy dzwoni telefon, drżę ze strachu, że to może być on. Cieszę się, że college poważnie traktuje to zagrożenie i mianował Szeryfa. Studenci będą mogli spać spokojnie, wiedząc, że ktoś się tą sprawą zajmuje.
Marsz Pingwinów
Kilku członków Penguin drinking society (znanego ze swoich pijackich ekscesów i dziwacznych procedur przyjęcia) z college’u Hereford zostało zawieszonych w prawach studenta na czas dochodzenia. Władze college’u nie ujawniły zarzutów.
Sprawa jest zapewne powiązana z pojawieniem się w świetlicy plakatów, na których znajdowały się fragmenty elektronicznej korenspondecji pomiędzy członkami stowarzyszenia i jego liderem, Pingwinem-Cesarzem. Data wskazywała na ubiegłoroczny Trinity Term.
Komentarze w listach zawierały wulgarne opisy i agresywne stwierdzenia dotyczące kobiet należących do college’u, a także “oceny” na temat kogo zaprosić na grupowe randki. Koło nazwiska jednej ze studentek pierwszego roku było napisane: „dla zdesperowanych”. Na plakatach widniały też zdjęcia rzekomo przedstawiające Pingwinów-autorów wiadomości.
15 członków stowarzyszenia zostało wyrzuconych z campusu. Pozostali studenci są zszokowani reakcją władz college’u.
Schlany Oxford
Ponad 70% studentów uważa, że pije za dużo. Wielu czuje, że cierpi na tym ich studiowanie. ¾ zna kogoś, kto wylądował w szpitalu z skutek zatrucia alkoholem.
James Keating-Wilkes, rzecznik South Central Ambulance Servide, wyjaśnia: „Nadużywanie alkoholu przez studentów zdecydowanie obciąża nasze karetki. Zabiera czas, który mógłby być przeznaczony na istotne wezwania.”
„Młodzi ludzie sądzą, że noc była nieudana jeśli nie urwał im się film”.
Większość przypadków związanych z zatruciem alkoholowym należy do kategorii A8, najwyższego stanu pogotowia, na który trzeba zareagować w ciągu 8 minut.
Problem nie dotyczy wyłącznie nadużywania pogotowia. Równie powszechne jest agresywne zachowanie wobec ratowników.
Mike Medcraft mówi: „Z pijanymi mam dwie zasady: nie wymiotujesz na moją karetkę i nie wymiotujesz na mnie. Jeśli są agresywni to ich po prostu wyrzucam. Byłbyś zaskoczony tym, ile razy byliśmy atakowani.”
Jones przyznał: „Przemoc i agresja są typowym zachowaniem wśród chłopców. Pewnej nocy na George Street, koło budki z kebabem, wybuchła bójka między studentami prawa i filozofii. Jeden chłopak dostał rak mocno, że jego kość policzkowa złamała się do środka i wypchnęła gałkę oczną.
Policjant wyjaśnił, że policja unika ciężkich kar wtedy, kiedy to możliwe, bo nie chce szkodzić karierze albo nauce młodych ludzi. „Wiele przypadków kończy się karą za zakłócanie porządku publicznego, 80 funtów. Wypisuję 5 takich tygodniowo. Przekazujemy też informacje o przypadkach do władz Uniwersytetu. Zabawne, że kary nakładane przez college są surowsze od naszych.
Hope Jones, ratownik, dodaje: „Z jednej strony mamy 80-letnią kobietę która upadła, ale nie dzwoni po pogotowie, bo nie chce nikomu sprawiać kłopotu. Z drugiej strony dostajemy wezwania od studentów, którzy potem wykorzystują nas jako taksówkę.”
Oriel przeprasza za wybryki podczas odwiedzin
Clare College z Cambridge złożył oficjalną skragę do College’u Oriel z Oxfordu i zakończył program odwiedzin. Powód: pijackie zachowanie i przemoc gości.
Studenci Oriel, podczas wizyty z „bliźniaczym” college’u w Cambridge, zostali oskarżeni m.in. o „pijackie zachowanie przed uroczystą kolacją, pijackie zachowanie podczas kolacji, wrzaski i obelgi pod adresem starszych członków College’u Clark podczas modlitwy przed jedzeniem i podczas posiłku, zniszczenie mienia College’u, w tym oddawanie moczu na schodach”.
Studenci, na których została wniesiona skarga, uważają, że zachowywali się nie bardziej agresywnie i pijacko niż ich gospodarze z Clare. Samorząd studencki w Oriel uzgodnił treść listu z przeprosinami, który mówił o tym, że studenci posunęli się „troszkę za daleko” i „ zachowywali się nieco niedojrzale”.
W zeszłym tygodniu ktoś nalal detergentu do stawu w ogrodzie profesorskim w Trinity College. Ocalała tylko jedna ryba.
Szybkie i skuteczne śledztwo dziekana Balliol’u ujawniło sprawców – grupę studentów z tegoż college’u.
Alastair Travis, przewodniczący samorządu w Balliol, wyjaśnia: “Kilku studentów z Balliol, bez żadnych złych intencji, chciało zrobić kawał i nalać płynu do mycia naczyń do fontanny w Trinity. Nie potrafili dotrzeć do fontanny, a zamiast tego natrafili na staw (było ciemno, więc nie zdawali sobie sprawy, że pływają w nim ryby). Kiedy zgłoszono ten incydent dziekanowi, szybko przyznali się i pokryli szkody finansowe.
Dziekan Trinity przestrzegł swoich studentów, że „Trinity nie będzie tolerować jakiejkolwiek zemsty wobec Balliol’u. Działania tego rodzaju spotkają się z surowymi karami”.
Jeden ze studentów Trinity tak komentuje zajście: “Rywalizacja na żarty to jedno, ale przekraczanie granicy to co innego. Oni przeginają tak bardzo, że zapomnieli, że granice w ogóle istnieją!”
Anonimowy list, przysłany do władz Christ Church, ostrzega, że w college’u panuje „znaczące użycie narkotyków”, w tym heroiny.
Cenzorzy college’u (zastępcy dziekana), wydali publiczne oświadczenie: „Prawo obowiązuje w college’u nie mniej niż na zewnątrz. Nie mamy ani mocy, ani chęci bronić kogokolwiek, kto je łamie”.
Studenci przyznali, że wiedzą o używaniu narkotyków na terenie college’u, ale byli zaskoczeni informacją o heroinie. „Wygląda na to, że jakiś świr zobaczył kilku ludzi w gorszym stanie i podnosi krzyk, że wszyscy są ćpunami.”
Inny student, który pragnie zachować anonimowość, przyzał: “Nie powiedziałbym, że narkotyki są dużym problemem, zwłaszcza w porównaniu z innymi college’ami.
Cenzorzy nie odpowiedzieli na prośbę o komentarz do sprawy.
Podziurawione prezerwatywy
Komunalne prezerwatywy w St. Edmund Hall zostały zniszczone. Znaleziono je podziurawione w pokoju socjalnym college’u.
John Pierce, student w Teddy Hall, twierdzi, że odkrył ten akt wandalizmu kiedy chciał użyć prezerwatyw do przygotowania kostek lodu.
Eloise Stonborough, przedstawicielka samorządu do spraw socjalnych, jest oburzona: „Jestem wściekła z powodu tego co się stało i martwi mnie fakt, że są w naszym college’u osoby, które z jakiegoś powodu zdecydowały się narazić innych studentów na niebezpieczeństwo.”
Dani Quinn, przedstawicielka do spraw socjalnych z ramienia uniwersytetu, radzi studentom obawiającym się ciąży lub chorób przenoszonych drogą płciową skorzystać z Poradni Zdrowia Seksualnego w Oxfordzie.
Stonborough wysłała wiadomość do wszystkich członków Teddy Hall: “Nie wiem kto zrobił tą straszną rzecz…ale mam nadzieję, że wszyscy zdajecie sobie sprawę, że to niezwykle anty-społeczne i bardzo podłe zachowanie […] Teddy Hall i Uniwersytet w ogólności, nie wspominając już o kraju, w którym żyjemy, promuje uzywanie prezerwatyw…mam nadzieję, że ktokolwiek dopuścił się tego czynu wie, że jego działania nie powstrzymają ludzi od uprawiania seksu, a raczej wystawią tych, którzy starają się być odpowiedzialni w kwestii swojego ciała, na niepotrzebne (i prawdopodobnie wielkie) niebezpieczeństwo”.
Przyznanie klubowi “Thirst Lodge” licencji na taniec erotyczny wywołała w Oxfordzie falę protestów.
Rada Samorządu studenckiego Uniwersytetu przegłosowała uchwałę potępiającą licencję. Kościół St. Bebe zorganizował demonstrację przeciwko tańcom erotycznym w Thirst Lodge. Powstała też petycja do Rady Miasta, wnioskująca o odebranie licencji. Dotychczas podpisało ją 570 osób.
Większość głosów sprzeciwu opartych jest o wynik badań, które wykazują, że w dzielnicach, gdzie otwarto takie kluby, wzrosła przemoc i molestowanie kobiet. W petycji pojawiła się też wzmianka o podwyższonej liczbie doniesień o gwałtach.
Przeciwnicy mają nadzieję, że połączenie petycji i protestu będzie wystarczająco silne, by skłonić Radę Miasta do zmiany decyzji.
Sex-bloggerka z Oxbridge
Sex-bloggerka, która opisuje swoje erotyczne przygody w ramach studiowania na Oxbridge [nie wiadomo, czy autorka należy do Cambridge czy Oxford] przyciągnęła uwagę międzynarodowych mediów. Co więcej, fakt, że w Oxford lub Cambridge jest przynajmniej jedna osoba, która oddaje się z rozkoszą seksualnym czynnościom, wywołał burzę w blogosferze.
“Unikam wywiadów z kimkolwiek spoza Oxbridge bo nie chcę, żeby ktoś zbijał na tym kokosy. Piszę to po to, żeby ludzie tacy jak ty i ja mieli czym odetchnąć od pisania esejów”. Autorka nie zamierza ujawniać swojej tożsamości: „Matka by mnie zabiła gdyby się dowiedziała”.
Na swoim blogu opisuje swoją utratę dziewictwa, cechy zachowań seksualnych wśród studentów czy noc z zawodnikiem rugby.
„Gdyby nadrabiał swoje rozmiary wodospadem namiętności, to jeszcze uszło, ale to było bardziej jak leniwie płynący strumyk. Raczej przeciętny wpis do mojego dziennika bzykania”.
Komentuje też seks na obu uniwersytetach: “W systemie Oxbridge, większość z nas jest zbyt zagoniona żeby starać się o (nie mówiąc już o utrzymaniu) związku, więc większość jest w pełni usatysfakcjonowana zabawą w parę na jedną noc.”
" No i to jest cała skrywana prawda o tych kapitalistycznych uczelniach! Niby takie znane ośrodki naukowe, a tu proszę, co się tam wyrabia.
ReplyDeleteTo skandal, powinni ich wszystkich powyrzucać z uczelni !
Albo za mało im zadają i zamiast się uczyć, to mają za dużo czasu na głupoty.
Nie słyszałem, aby szkoły wyższe w Polsce, albo w Toruniu, odnotowywały takie przypadki."
o-rany-julek. !
ReplyDeleteMoże powinienem dodać: żródło to Cherwell, gazeta studencka w której udzielałem się jako fotograf.
ReplyDeletePowyższe tłumaczenia artykułów to nie jest reprezentatywna próba, a raczej najbardziej ekstremalne przypadki. Ekstremalne, ale prawdziwe.
Czy na uczelniach w Polsce powyższe problemy nie występują? A może ludzie są zbyt leniwi lub za mało społecznie się udzielają, ażeby powstała gazeta studencka, która je opisze?
Są to opisy z najbardziej okrutnych kryminałów. Ale tego po studentach tak ekskluzywnych uczelni angielskich nie spodziewałem się.Również na polskich uczelniach takie sytuacje występują z różnym nasileniem, ale w gazetkach studenckich tłumi sie takie zachowania lub pokazuje tylko fragmenty. Wojtusiu szkoda Twojego czasu, by relacjonować skandale na taką skalę.
ReplyDeleteo_O
ReplyDeleteMyślę, że czasu nie szkoda, bo warto sobie przecież niekiedy przypominać, iż nawet wybitna inteligencja wcale nie musi iść w parze z przyzwoitością.
Wojtek napisał:
ReplyDelete"(...)a raczej najbardziej ekstremalne przypadki. Ekstremalne, ale prawdziwe."
Szczerze mówiąc, miałem nadzieję że to jakiś ostry dowcip z Twojej strony...
Nie chcę chować głowy w piasek, ale to naprawdę wysoki stopień braku kultury i przyzwoitości. Spodziewałabym się rozrywek jednak na wyższym poziomie; życie studenckie zawsze było barwne, ale to już graniczy z chamstwem!
ReplyDeleteMoże tak odpowiem: jestem tylko średnio zaskoczony tym, co sam opisuję, bo odwykłem już od bajki Oxfordu jako ideału pod każdym względem. Ludzie jak ludzie, wszędzie podobni, podejrzewam, że krótki wywiad środowiskowy na poznańskich uczelniach pozwoliłby zapełnić nie pierwsze strony, a całe tomy.
ReplyDeleteCel powyższej prasówki był właśnie taki, jak zauwazył Staszek: odkolorować i przypomnieć, że wiedza i mądrość, tak jak inteligencja i wartości, nie zawsze (rzadko?) idą w parze.
W słowach "niereprezentatywna próba" położyłbym nacisk raczej na "próba" aniżeli "niereprezentatywna"...
Jeżeli całe tomy, to czy w takim razie na Oksfordzie jest – jednak – lepiej niż w Poznaniu? Na podstawie jakich danych? ;-)
ReplyDeleteI tak to jest, że czasem warto żyć wyobrażeniem niż poznać rzeczywistość. Oxford tak odkolorowany nie jest już naszym idealnym, pięknym uniwersytetem. Chyba nawet możemy go piętnować bardziej niż inne uczelnie, bo przeciez powinien być wzorem dla innych. Nie tylko w światowym rankingu naj... uniwersytetów.
ReplyDeleteCzy rzeczywiście powinien? :-)
ReplyDeleteWydaje mi się, że tak. Właśnie powinien. Nie tylko w imię przyzwoitości wobec tych, którzy dziś pracują na rzecz budowy aktualnego wizerunku tej szkoły, ale jeszcze bardziej chyba w imię odpowiedzialności za pracę i osiągnięcia jakie przez całe wieki wnosiły poprzednie pokolenia profesorów i studentów. Z przewagą jednak - takie mam wrażenie - przyzwoitych zachowań.
ReplyDelete...Oxford z 'ludzką twarzą'. W dawnych czasach alkohol był specjalnością Europy Wschodniej. Widziałem niejedno, ale Oxford bije na głowę wszystko - trzeba pojechać, zobaczyć i przeżyć:)
ReplyDelete