Siedziałem przed ekranem jak zahipnotyzowany, wpatrzony w najlepszego młodego mówcę na świecie. Chyba dopiero po kilku minutach zaczęły docierać do mnie słowa, potem części zdań. Niesamowita ekspresja, gestykulacja, zaangażowanie i ... angielski. Zostawmy nawet treść na boku. Jedno jest pewne - zrezygnowałem z udziału w przyszłorocznych eliminacjach, nawewt gdyby odbywały się na Orneckiej. Wojtek, przekaż koledze gratulacje z Poznania.
Nie rozumiałem treści. Gestykulacja przypomina Goebbelsa. Jest to duża, efektowna i często skuteczna umiejętność. Choć w treści przemowień jest często dużo "water".
Po pierwsze: mówi po angielsku do angielskiego audytorium - nie szybciej, niż politycy w Sejmie, jak już sie rozkręcą.
Po drugie: te przemówienia ocenia sie PRZEDE WSZYSTKIM za treść: wagę i sposób wyłożenia argumentów. Za lanie wody nie zostaje się najlepszym mówcą spośród wszystkich studentów.
Po trzecie: Shengwu jest w moim wieku, angielskiego uczy się pewnie od bardzo dawna (jeśli nie od kołyski, bo Singapur to przecież bardzo międzynarodowe miejsce).
1. Jestem pod dużym wrażeniem płynności językowej i umiejętności komunikacyjnych Shengwu (zwłaszcza w tak młodym wieku).
2. Mam pewną wątpliwość, jeśli chodzi o kulturę dyskusji. W którymś momencie jeden ze słuchaczy zadaje pytanie, a Shengwu mu przerywa. Być może powinien w przyszłości uważać na to, aby jego umiejętności retoryczne nie przytłaczały rozmówców? Ale to taka diagnoza internetowa, nie znam go osobiście, więc nie mogę powiedzieć.
(Swoją drogą o co chodzi z tym, że różne osoby mówią "Sir" w tle? I czemu on odpowiada "No, thank you"? Czy to wszystko są osoby, które chcą się dostać do głosu podczas jego mowy?).
3. Dla mnie też miejscami trochę za szybko. Nie tylko ze względu na moje możliwości zrozumienia, ale także z powodu tego, iż dobrze umiejscowiona pauza potrafi mieć potężną moc retoryczną. Pomaga również w zaakcentowaniu tego, co się mówi, oraz w segmentacji wypowiedzi i jej zapamiętaniu przez słuchaczy.
4. Domyślam się jednak, że chodziło przede wszystkim o oddziaływanie na emocje. Pod tym względem Shengwu jest znakomity.
Staszek, coś w tym jest i chyba rozumien Twoje odczucia, ale porównuję mowę Shengwu do wystąpień, które na żywo słyszałem np w Hyde Parku. Pewnym wyzwaniem jest bardzo mocne ( i szybkie ) przeprowadzenie swojej argumentacji, aby wyłożyć i obronić w całości swoją tezę, ale też aby nie dać się sprowokować, a wręcz zamykać głosy i pytania oponentów, którzy chcieliby ( lub mają zadanie ) twórczo przeszkadzać. Stąd fantastyczne dla mnie reagowanie na głosy z sali, ale i konsekwentne prowadzenie swojego wątku. Te pauzy byłyby niebezpieczne. Nie wiem też czy każdy z występujących nie ma limitu czasowego. To nie jest kulturalny dialog. To walka o bycie najlepszym mówcą. Moze kiedyś uścisnę mu rękę.
W sporym stopniu przyznaję Panu rację, a przy okazji doszliśmy do jednej ważnej rzeczy: są wystąpienia i wystąpienia. Jeżeli podczas tych referatów przyjęto właśnie taki model komunikacji, no to Shengwu sprawdził się w nim wyśmienicie.
Nie jest to jednak ani model jedyny, ani idealny (jak to zresztą w każdym konkursie). Wiele istnieje takich sytuacji, w których lepsze skutki od walki przynosi wyciągnięta dłoń. Komuś, kto ma wykształcenie ekonomiczne, nie muszę pewnie o tym długo mówić. ;-)
W korporacyjnym świecie nazywają to " win - win ". A jako, że doszliśmy do pełnego zrozumienia pora kończyć te interesujące komentarze ( do tego wątku ) i czekać na kolejną ciekawą propozycję ( prowokację ? ) autora.
Wysłuchaliśmy i jesteśmy pod wrażeniem. ile ten młody człowiek ma lat?Nawet tat rozumiał tylko pojedyncze słowa. Czy on jest juz prawdziwym anglikiem?
ReplyDeleteSiedziałem przed ekranem jak zahipnotyzowany, wpatrzony w najlepszego młodego mówcę na świecie. Chyba dopiero po kilku minutach zaczęły docierać do mnie słowa, potem części zdań. Niesamowita ekspresja, gestykulacja, zaangażowanie i ... angielski. Zostawmy nawet treść na boku. Jedno jest pewne - zrezygnowałem z udziału w przyszłorocznych eliminacjach, nawewt gdyby odbywały się na Orneckiej. Wojtek, przekaż koledze gratulacje z Poznania.
ReplyDeleteA gdyby przyjechał do Poznania zaprosze go na ...kawę!
ReplyDeleteNie rozumiałem treści. Gestykulacja przypomina Goebbelsa. Jest to duża, efektowna i często skuteczna umiejętność. Choć w treści przemowień jest często dużo "water".
ReplyDeleteHa! Myślę, że ma on dobre wyczucie audytorium. W przypadku normalnego tłumu musiałby mówić o wiele wolniej!
ReplyDeletePo pierwsze: mówi po angielsku do angielskiego audytorium - nie szybciej, niż politycy w Sejmie, jak już sie rozkręcą.
ReplyDeletePo drugie: te przemówienia ocenia sie PRZEDE WSZYSTKIM za treść: wagę i sposób wyłożenia argumentów. Za lanie wody nie zostaje się najlepszym mówcą spośród wszystkich studentów.
Po trzecie: Shengwu jest w moim wieku, angielskiego uczy się pewnie od bardzo dawna (jeśli nie od kołyski, bo Singapur to przecież bardzo międzynarodowe miejsce).
Kilka myśli.
ReplyDelete1. Jestem pod dużym wrażeniem płynności językowej i umiejętności komunikacyjnych Shengwu (zwłaszcza w tak młodym wieku).
2. Mam pewną wątpliwość, jeśli chodzi o kulturę dyskusji. W którymś momencie jeden ze słuchaczy zadaje pytanie, a Shengwu mu przerywa. Być może powinien w przyszłości uważać na to, aby jego umiejętności retoryczne nie przytłaczały rozmówców? Ale to taka diagnoza internetowa, nie znam go osobiście, więc nie mogę powiedzieć.
(Swoją drogą o co chodzi z tym, że różne osoby mówią "Sir" w tle? I czemu on odpowiada "No, thank you"? Czy to wszystko są osoby, które chcą się dostać do głosu podczas jego mowy?).
3. Dla mnie też miejscami trochę za szybko. Nie tylko ze względu na moje możliwości zrozumienia, ale także z powodu tego, iż dobrze umiejscowiona pauza potrafi mieć potężną moc retoryczną. Pomaga również w zaakcentowaniu tego, co się mówi, oraz w segmentacji wypowiedzi i jej zapamiętaniu przez słuchaczy.
4. Domyślam się jednak, że chodziło przede wszystkim o oddziaływanie na emocje. Pod tym względem Shengwu jest znakomity.
Staszek, coś w tym jest i chyba rozumien Twoje odczucia, ale porównuję mowę Shengwu do wystąpień, które na żywo słyszałem np w Hyde Parku. Pewnym wyzwaniem jest bardzo mocne ( i szybkie ) przeprowadzenie swojej argumentacji, aby wyłożyć i obronić w całości swoją tezę, ale też aby nie dać się sprowokować, a wręcz zamykać głosy i pytania oponentów, którzy chcieliby ( lub mają zadanie ) twórczo przeszkadzać. Stąd fantastyczne dla mnie reagowanie na głosy z sali, ale i konsekwentne prowadzenie swojego wątku. Te pauzy byłyby niebezpieczne. Nie wiem też czy każdy z występujących nie ma limitu czasowego. To nie jest kulturalny dialog. To walka o bycie najlepszym mówcą. Moze kiedyś uścisnę mu rękę.
ReplyDeleteW sporym stopniu przyznaję Panu rację, a przy okazji doszliśmy do jednej ważnej rzeczy: są wystąpienia i wystąpienia. Jeżeli podczas tych referatów przyjęto właśnie taki model komunikacji, no to Shengwu sprawdził się w nim wyśmienicie.
ReplyDeleteNie jest to jednak ani model jedyny, ani idealny (jak to zresztą w każdym konkursie). Wiele istnieje takich sytuacji, w których lepsze skutki od walki przynosi wyciągnięta dłoń. Komuś, kto ma wykształcenie ekonomiczne, nie muszę pewnie o tym długo mówić. ;-)
W korporacyjnym świecie nazywają to " win - win ".
ReplyDeleteA jako, że doszliśmy do pełnego zrozumienia pora kończyć te interesujące komentarze ( do tego wątku ) i czekać na kolejną ciekawą propozycję ( prowokację ? ) autora.