Monday, September 28, 2009

Lapidaria nieudolne

- stres, podekscytowanie dopiero po wyjściu z autobusu
- idę sobie przez Oxford, patrzę z podziwem na mój nowy (na 2 lata) dom; czasami ma się wrażenie, że studenci mieszkają w neogotyckich rozległych katedrach i nierzadko całe otoczenie przypomina mi Toskanię – bo i tutaj zabudowa jest stara i jednolita (chociaż wiele to neogotyk z 18 i 19 wieku), zapisane są w nich dzieje tego miasta.

Pokój – w środku syf. Tzn. nic ciekawego – ot pokój. Mania na punkcie prądu – każdy włącznik i gniazdko z „certyfikatem” sprawdzenia i datą.
Poznaję kilku sąsiadów, prawie wszyscy to pierwszy rok. Jest Mirosława, ale z Meksyku (ojciec Polak), jest Witek, ale z Czech. Ponoć jest jakaś dziewczyna z Polski, studiuje nawet Finanse na 2 roku. Jest i Megaron – bar, gdzie obsługuje się i płaci samemu, samemu nawet wydaje się resztę! I to wszystko bazując tylko na ludzkiej, ba, studenckiej uczciwości. I działa.

Kuchnia do kitu, jedna lodówka na 11 osób, jedna kuchenka i mikrofalówka…w Egham na 5 osób mieliśmy więcej…

Popołudnie w mieście – niezwykła specjalizacja (duży Borders z samymi plakatami i książkami o sztuce), sklepy otwarte długo w sobotę i ponad pół dnia w niedzielę. …miła atmosfera, ciągle ktoś na ulicy gra, towarzystwo bardzo wymieszane, nawet bezrobotni (zatrudnieni przez rząd do sprzedawania jakiś pseudogazet) czytają tu książki.

U dominikanów zachwycająco – nieszpory pół po łacinie, wierni też śpiewają, mądre kazanie przeora, na komunię „Zbliżam się w pokorze” św, Tomasza z Akwinu… Po mszy spotykam polskiego ojca, które zaprasza mnie na piwo (smsem) – Benedykt Polak;)

Wieczorem Megaron – sofy jak w kinie, wielki ekran, chwilę oglądamy „Top Gun”.

Matma idzie trochę średnio, muszę powtórzyć całkowanie, którego właściwie nigdy się nie uczyłem.

2 comments:

  1. Proszę – Megaron to kolejne świadectwo tego, że poziom tzw. społecznego zaufania na Zachodzie Europy jest bardzo wysoki, znacznie wyższy niż w Polsce.

    Zastanawia też to, co piszesz o bezrobotnych – ogólnie wyższy poziom cywilizacyjny? A może to tylko specyfika miejsca, które przesiąka atmosferą uczelni? Ciekawe, co by było, gdyby podobne miasto ustanowić w Polsce. (Kraków jednak jest za duży w porównaniu z wielkością wszechnicy).

    "Matma idzie trochę średnio" – a masz już jakieś zadania, jakieś obszary tematyczne do przygotowania?

    Świetnie, że dominikanie się sprawdzają [jak w domu :-)] – a jakie wrażenie wywarł na Tobie ten właśnie ojciec?

    ReplyDelete
  2. Megaron: trzeba zaznaczyć, że w weekendy za barem stoi jednak obsługa - nie wiem czy to dlatego, że chcą usprawnić duzy obrót towaru, czy też zapobiec rozmyciu się owego "społecznego zaufania" w tłumie ludzi.

    Myślę, że ten bezrobotny był wyjątkiem, ale cel tej akcji jest taki, żeby tych ludzi a) czymś zająć b) pozwolić im w jakiś sposób samemu zarabiać c) być może odciągnąć od szarej/czarnej strefy.

    Matma - wtorek, czwartek, piątek to była pierwsza część "Maths crash course", który dość szybko przypomniał nam elementarne podstawy matematyki, którą powinniśmy pamiętać z licencjatu (albo się jej szybko nauczyć jak ktoś wcześniej studiował co innego). Nie jest to łatwe, ale szczególnie trudne też nie. Słowem - daje radę:)

    a o Ojcu Benedykcie czytaj wyżej. Słowem - bardzo sympatyczny.

    ReplyDelete