Piątek, procesja świateł na Broad Street
Przez wąskie okno na szczycie wieży college’u spoglądałem w dół na przesuwające się przez ciemny tłum jaśniejące postacie. Lśniące bielą anioły, gwiazdy, a nawet niewielki kościół – wszystkie zmierzały powoli w kierunku zamku w Oxfordzie.
Pod zamkiem rozłożyła się namiastka świątecznego jarmarku – trzy stragany sprzedawały słodycze i grzane wino. Obok stał stały element Oxfordzkiego krajobrazu, wagonik z kebabem. W tle natomiast rozbrzmiewał najbardziej oklepany popowy przebój świąteczny, czyli „Last Christmas” (http://www.youtube.com/watch?v=3354flS1KJs )
Sobota, nieszpory u Dominikanów
Wedle tradycji żydowskiej, dzień zaczyna się o zmroku dnia poprzedniego. Właśnie dlatego obchodzimy Wigilię (czyli poprzedzający wieczór) 24 grudnia, kiedy dzień Bożego Narodzenia wypada 25ego. Z tego samego powodu pierwsza niedziela Adwentu zaczyna się w sobotę wieczorem. Uroczystymi nieszporami.
Mój adwentowy entuzjazm przygasił trochę Luke, który zauważył, ze Adwent to czas pokuty. Ale w drodze do domu i tak nuciłem pod nosem radosne melodie kolęd.
Niedziela, kolędowanie w kaplicy
Siedzę na schodach i w milczeniu patrzę na zapełniającą się kaplicę. Wiele osób stoi przed wejściem, bo ciasne ławki są już pozajmowane, a na ziemi siadać nie wolno. W słabym świetle ledwie dostrzegam drugi koniec pomieszczenia, gdzie w drzwiach ustawia się już równymi rzędami chór.
Pieśń na wejście to tradycyjne „Veni veni Emmanuel”, utwór adwentowy z XII/XIII wieku (http://www.youtube.com/watch?v=XNJ_Kr5VK-g&feature=PlayList&p=74591193BAB16701&playnext=1&playnext_from=PL&index=49). Przy każdym „Gaudet!” delikatnie rozbrzmiewa złoty dzwonek, które każdy mężczyzna w chórze trzyma w prawej dłoni.
Słucham czytań, które w przyśpieszonym trybie prowadzą nas przez historię narodzin Jezusa, od Zwiastowania do pasterzy w stajence, i przyglądam się zebranym ludziom. To miłe widzieć tyle znajomych twarzy wśród chórzystów i pozostałych zebranych. Zdaje się jednak, że dla ogromnej większości jest to zdarzenie czysto kulturalne, ot, okazja do pośpiewania. Ale jest co śpiewać – oprócz kolęd angielskich (In the Break Midwinter [http://www.youtube.com/watch?v=xRobryliBLQ] czy Hark! the herald angels sing! [http://www.youtube.com/watch?v=iWlgDARDPzo]) są też takie, które znam w rodzimej (lub łacińskiej) wersji: Adeste Fideles (http://www.youtube.com/watch?v=37IY4NU5HMw) czy piękne antyfony.
Ale to nie koniec świętowania: po uczcie dla (d)ucha przyszedł czas na ucztę dla ciała, czyli nieprawdopodobnie smaczne, ciepłe „mince pies” oraz porto…
źródło: Wikipedia

Kiedy O. Góra zaintonował dziś rano u Dominikanów Kyrie, pomyślałem właśnie o tym, czy będziesz miał okazję udziału w Roratach w Oxfordzie.
ReplyDeleteI pewnie tam chór ładniej śpiewa i ulica bardziej kolorowa, ale nic nie zastąpi kółeczka po, a potem krótkiej kąpieli. Tym bardziej, że dziś było już orzeźwiające minus 2! P.S. Darek ciągle płynie do pomostu.
Czyli Wojtek, Anglia nie w pełni spoganiała i nie całkiem znajduje się jeszcze na równi pochyłej na której końcu znajduje się .............islam. Widzę, że tradycja chrześcijańska jest tam jeszcze żywa, choćby w sferze kulturowej. Życzę Tobie i Twoim nowym koleżankom/kolegom dobrego przeżycia czasu adwentu - Rorate coeli de super, et nubes pluant Iustum.
ReplyDeleteSłysząc o przebiegu pierwszego nabożeństwa Roratowego w Mysłowicach w tym roku, byłem zasmucony, bo frekwencja wyglądała żałośnie. Tylko 12 dzieci i nieco wiecej osób starszych na parafię licząca 9 tys. wiernych.Czyli nie tak, jak za moich młodzieńczych lat. A więc Oxford utrzymuje tradycje. A gdzie u nas ten uroczysty wystrój zewnętrzny, w kraju, który szczyci się być przodującym w Europie.
ReplyDeleteCzas pokuty? Czy aby napewno Adwent to Wielki Post-bis?
ReplyDeleteMam tę samą wątpliwość, zwłaszcza że wielki post to też inaczej – okres przygotowania paschalnego. :-)
ReplyDeletePo tym jak koledzy wnikliwie analizują tekst bloga - i słusznie - pozostaje nam zapytać o źródła tej wiedzy teologicznej Luka. A może zaprosilibyśmy go do Dominikanów na 6 rano, a potem do O.Góry na śniadanie ?
ReplyDeleteLepiej na Lednicę!
ReplyDeleteNa Lednicę na Pasterkę, a do Jamnej na Sylwestra. Wróciłby do Oxfordu ze zmienionym obrazem czasu Adwentu, Bożego Narodzenia i Nowego Roku. A jeszcze przy okazji zobaczyłby Taize w Poznaniu.
ReplyDeleteMyślę, że by się przeżegnał i uciekł...
ReplyDeleteWczoraj trwała dyskusja, stanęło na tym, że Adwent to bardziej mini-Wielki Post, bo pokuta pomaga przygotować się na radość Bożego Narodzenia.
Wojtek bardzo ładne zdjęcia czy robiłeś je sam?
ReplyDeleteZ wielką przyjemnością czytam Twoje blogi dziękuje czekam na następne.
ReplyDelete